|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Panta rhei
Chorwackie popołudnie, żar leje się z nieba wprost na półnagie ciała wczasowiczów. Kropelki potu mkną dyskretnie po karku i dalej wzdłuż lini kręgosłupa. Albo po dekolcie, między piersiami do basenu pępka. Kobieta przy sąsiednim stoliku łapczywie opróżniła szklankę i ciekawa jestem, czy jej też te ostatnie krople płynące po ściance szklanki przypominają, że świat nie znosi pustki.
W końcu i do mnie dociera zamówienie. Najwyraźniej zamrażarki w tym kraju nawet nie próbują przeciwstawiać się pogodzie, bo moje lody zamiast sztywno trzymać fason w pucharku pływają miękko od brzegu do brzegu. W tym wszystkim jakoś mimowolnie i automatycznie wciąż na usta ciśnie się: "panta rhei". Zawsze w głębi duszy przeczuwałam, że w naszym umiarkowanym klimacie nie zrozumiemy filozofów greckich. poniedziałek, 14 lipca 2008, tzw.tekila
TrackBack
|