|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Parę sekund wywnętrzniania
9 rano, siadam w szlafroku z kubkiem kawy w ręku na brzegu łóżka włączywszy wcześniej winampa. Wraz z pierwwszym dźwiękiem przechodzi mnie nieprzyjemny dreszcz. To TA piosenka, jedna z TYCH piosenek, które masochistycznie przetrzymuje się na liście odtwarzania. Piosenka od NIEGO, jednego z mężczyzn życia. Zabawne, że każdy z NICH zostawiał po sobie taką kombinację nut; utwór przywodzący go na myśl wraz z jego zapachem, smakiem i dotykiem. Niepotrzebnie tak to przeżywam, doskonale wiem, że to nic wielkiego. Ot, prymitywne kotwice. Ciekawe, że jeszcze nie rozszarpały mojego drobnego ciałka na strzępy.
Kto wie, może kiedyś to wykorzystam i wyreżyseruje musical moich namiętności. Repertuar z czasem się wydłuża, czekam tylko na najważniejszy punkt- utwór, który potem będzie rozchwytywany na serwisach mp3, które będzie rozbrzmiewał, gdy na ekranie pojawią się napisy końcowe, a gdzieś w domyśle będzie rozgrywał się happy end. środa, 16 lipca 2008, tzw.tekila
TrackBack
|